sobota, 20 grudnia 2014

Aromat wanilinowy

Jak już wcześniej wspominałam święta już niedługo. Niby nie daję prezentów pod choinkę (tylko na Mikołaja), ale uznałam że w drodze wyjątku mogłabym coś od siebie podarować "teściowej" :) i postanowiłam, że to będzie aromat wanilinowy domowej roboty :) pomyślałam także o mojej siostrze ciotecznej, że jej teściowa lubi takie domowe robione rzeczy - jej nalewki? Wyborne :) tak więc podzieliłam się z siostrą pomysłem i zaproponowałam, że ona też może swojej podarować coś takiego. Ona jednak poprosiła mnie żebym ja przy okazji zrobiła też jej :) Inspiracją do tego była strona: http://www.kulinarny-swiat.pl/ekstrakt-waniliowy/ ja zmieniłam tylko ilość składników :) 

Aromat wanilinowy

Składniki:
słoik/ butelka - ja nabyłam mały słoiczek z Pepco po 1.99zł 
laska wanilii - jeśli mamy większe naczynie to trzeba więcej, w oryginalnym przepisie na szklankę wódki przypadają 4 laski waniliowe :)
wódka 

Przygotowanie:
Laskę wanilii przecinamy na pół i rozcinamy wzdłuż, wkładamy do naczynia i zalewamy wódką. Zakręcamy. Podobno najlepiej spożyć jest po 2 miesiącach od daty produkcji. Jeżeli komuś dajemy w prezencie to możemy udekorować ozdobną rafią albo wstążką - wedle uznania :)


Ozdoba na świeczkę z pomarańczy

Święta tuż tuż, trzeba myśleć co się będzie pichcić - już jakiś pomysł jest :) póki co to wykonałam sobie zapachową ozdobę na świeczkę :D gorąco polecam :) pięknie pachnie i ładnie wygląda :)
Co nam potrzeba? 
pomarańczę, łyżeczkę, paczkę goździków i świeczkę typu podgrzewacz :)

Odcinamy dół pomarańczy i wydrążamy łyżeczką środek. Wedle uznania (co do wzorka) wkuwamy w skórkę pomarańczy goździki. Pozostawiamy do wyschnięcia, a potem wsadzamy do środka wybraną świeczkę :)



czwartek, 11 grudnia 2014

Muffnki piernikowe

Myślę, że można już stwierdzić, że niedługo święta. Co prawda sklepy zaczęły już "świętować" 2 czy 3 listopada :P ale jakoś nie czułam klimatu świąt, w sumie to dalej go nie czuje, mimo że kupiłam dziś lampki choinkowe :D ale na lepsze poczucie klimatu świątecznego postanowiłam upiec muffinki piernikowe :)

Muffinki piernikowe

Składniki:

400 g mąki
3łyżki kakao 
2 łyżeczki proszku 
3 łyżki przyprawy korzennej do piernika
240 g cukru
250 ml mleka
2 jajka
120 ml oleju
100 g powideł śliwkowych

Przygotowanie:

Mąkę mieszamy z resztą suchych składników. W drugiej misce mieszamy mleko, jajka i olej. Dodajemy do suchych i mieszamy łyżką do połączenia składników. Piekarnik rozgrzać do temperatury 180*C (góra/dół). Do foremek wlewamy ciasto na 1/3 wysokości, kładziemy po 1 łyżce powideł do foremek i zalewamy znowu ciastem. Pieczemy ok. 20 minut.


Smacznego :)

niedziela, 30 listopada 2014

Napój na gardło

Dosyć niedawno dopadło mnie ostre zapalenie gardła. I to dosłownie. Nie tam jakaś diagnoza lekarska tylko dosłownie tak było. Takiego bólu nie życzę nawet wrogowi. Czułam jakby mi ktoś skórę z gardła zdzierał przy każdym połykaniu śliny. Nie mogłam przejść nawet 200 metrów, tak strasznie się męczyłam. Do tego ból głowy, mięśni i gorączka. Mój chłopak wspomógł mnie miodem :) i dzięki temu mogłam przyrządzać sobie różne herbatki i napoje :)
 Gorąco polecam taki o to "napój" do picia w czasie chorób gardła:

Napój na gardło

Składniki:
cytrynka
miód
sok malinowy
woda :)

Przygotowanie:
Wlewamy sok malinowy, najlepiej domowej roboty, a jak nie mamy to taki droższy, bo te tańsze to bardziej sztucznością smakują niż nadzieją na poprawienie zdrowia. Dodajemy 3 łyżeczki miodu, plaster cytryny i zalewamy to gorącą wodą. Jest to porcja na kubek litrowy. Na normalny kubeczek odmierzamy 1 łyżeczkę miodu. Ale to też kwestia gustu, kto jak lubi słodko :) ja nie słodzę herbaty i taka ilość miodu mi w zupełności wystarczyła :) 



Robimy to i duuuużo pijemy! :) ja takie wypiłam 3 sztuki :) Przy bólu gardła trzeba dużo pić :) ---> Ameryki pewnie tym nie odkryłam, ale warto o tym pamiętać :D

Ciasto bananowe

Dawno tu byłam, ale nie zmienia to faktu, iż ciągle próbuję swoich sił kucharskich. Ciągle szukam inspiracji, robię, albo wykorzystuję przepisy, z których już korzystałam wcześniej :) Za chwilę zaprezentuję ciasto bananowe, które choć zrobione z mych kochanych bananów to jednak nie o takim smaku o jakim myślałam... Banany dodane do ciasta całkowicie inaczej smakują niż jakby wrzucić parę kawałków jako nadzienie :) i to jest ten ból. Tak więc tadam przedstawiam ciasto bananowe, które z wyglądu przypomina chleb:


Ciasto bananowe:

Składniki: 
 3 i 1/2 szklanki mąki
1 i 1/2 szklanki cukru
1/2 szklanki maku
4 jajka
szczypta soli
2 mleczne czekolady
2/3 szklanki oleju 
5 średnich dojrzałych bananów
2 łyżeczki sody
1 łyżeczka proszku do pieczenia
sok i skórka starta z cytryny

Przygotowanie:
Do miski wlewamy olej, dodajemy cukier, szczyptę soli, sok i skórkę z cytryny (dałam jej minimalnie, bo nie lubię za bardzo) starta na tarce o małych oczkach. Miksujemy. Dodajemy po jednym jajku, ciągle miksując. W drugiej misce mieszamy mak z mąką, proszek do pieczenia i sodę. Po wymieszaniu stopniowo dodajemy do pierwszej miski. Banany kroimy na małe kawałki wrzucamy do trzeciego naczynia, miksujemy, ścieramy czekoladę na tarce - ja zrobiłam na małych oczkach, więc ciasto zrobiło się ciemne poprzez rozpuszczoną czekoladę - dodajemy to do ciasta i mieszamy. Pieczemy  w podłużnej formie ok. 1 godziny w 180*C.


Zatem: smacznego! :)

poniedziałek, 3 listopada 2014

Muffinki z papryką, pomidorem i serem feta

Wraz z Wojtkiem (mym ukochanym) wybieraliśmy się na urodziny do mojej siostry. Oprócz prezentu chciałam jeszcze coś przynieść do jedzenia. W zamiarze miałam muffinki z czekoladą, ale siostra orzekła, że takie rzeczy są za słodkie i nie nadają się pod wódeczkę. Myślałam o sałatce greckiej, ale poczułam jakąś wenę do zrobienia czegoś bardziej ambitnego :) Wymyśliłam, że przygotuję muffinki na słono, tzw. wytrawne :)  

Muffinki z papryką, pomidorem i serem feta

Składniki:

1 papryka
1 pomidor
ser feta
125 g masła
250 ml mleka
2 jajka
400 g mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
0,5 łyżeczki sody 
przyprawy: sól, pieprz, słodka czerwona papryka, przyprawa do pizzy lub włoska - ja dodałam do pizzy :)

Przygotowanie:
Ser feta, paprykę i pomidora (obranego ze skórki) kroimy w kostkę. Do pierwszej miski wsypujemy mąkę, proszek do pieczenia, sodę, szczyptę soli i pieprzu oraz pół łyżeczki przyprawy do pizzy. Mieszamy. Masło rozpuszczamy w garnku i pozostawiamy do wystygnięcia. Nie miałam zbyt dużo czasu na oczekiwanie aż samo wystygnie, więc podstawiłam je pod otwarte okno :) Mieszamy, dodajemy warzywa i ser feta, mieszamy. Do drugiej miski wlewamy mleko, jajka, ostudzone masło, Mieszamy. Pierwszą miskę wsypujemy do drugiej. Mieszamy. Nie wiem czy miało wyjść takie ciasto, ale mi wyszło takie gęste i klejące się, zupełnie niepodobne do tego jakie mają muffinki na słodko. Włączamy piekarnik na 190 stopni, aby się nagrzał. Do foremek "wlewamy" ciasto na 3/4 wysokości. W takiej samej temperaturze pieczemy ok. 25 minut. Podajemy z ketchupem albo sosem czosnkowym. Mój brat uznał, że ten ostatni najbardziej by pasował do tego. :) Niestety nie miałam czasu go zrobić :) i tak ledwo zdążyliśmy na autobus :)


SMACZNEGO! :)

Makaron ze szpinakiem i fetą

Mój ukochany zjechał do mnie na dłuższy weekend i musiałam coś wymyślić na obiad dla nas :) przypomniało mi się, że kiedyś wspominał, że nie jadł nigdy szpinaku. Dlatego też postanowiłam, że moje danie będzie składało się na pewno z tego zielska :) a że wyznaję zasadę - nie ma obiadu bez mięska :) to musiałam kupić kurczaczka do tego :) do szpinaku tak mi się wydawało, że pasuje jeszcze ser feta :) Niestety nie wiedziałam z czym to zrobić. Czy to z chlebem zjemy, czy z ryżem, czy może z makaronem. Wybrałam to ostatnie, bo jakiś mój szósty kulinarny zmysł podpowiadał, że to może być to :) a więc zabrałam się do roboty i nawet całkiem dobre mi wyszło :) jak widać jeszcze żyję, więc jadalne było :D Przedstawiam przepis mego autorstwa :)

Makaron ze szpinakiem i fetą:

Składniki:

szpinak mrożony - wydaje mi się, że było tam 400g 
pół filetu z kurczaka
czosnek granulowany lub zwykły - ja użyłam granulowanego, ale myślę, że taki w ząbkach byłby lepszy :) oczywiście przeciśnięty przez praskę lub starty na tarce o małych oczkach
pieprz, sól
mała śmietana
ser feta
200 g makaronu
olej
2 łyżki masła

Przygotowanie:

Kroimy kurczaka w kostkę i smażymy go. Potem jak już się zrobi biały, czyli się usmaży to wkładamy go do miseczki. Na patelnię wrzucamy szpinak i masło, smażymy, aż się rozmrozi i zrobi sie taka "papka". Makaron przygotowujemy wg instrukcji podanej na opakowaniu. Dodajemy do szpinaku soli, pieprzu i czosnku do smaku (przyznam się, że ja to sypałam i sypałam, bo gdzieś ciągle było mało i mało :D), mieszamy, dodajemy pół śmietany, mieszamy, smażymy jeszcze ok 2 minut. Kroimy ser feta w kostkę i wraz z kurczakiem wrzucamy do reszty, mieszamy i chwilkę jeszcze podsmażamy. Makaron wykładamy na talerze i nakładamy szpinak :) 



Smacznego! :)

sobota, 1 listopada 2014

Mała dygresja

Dziś 1 listopada, wczoraj Dziady :) a tu nic nieprzygotowane. No dobra przyznam się - zrobiłam tiramisu z torebki :D myślę, że to też można zaliczyć do rozwijania umiejętności kulinarnych :D jakby nie było to coś tam się robi i piecze. Jednakże muszę przyznać, że jest to mało satysfakcjonujące. Odkąd zaczęłam gotować, zauważam u siebie pewną niechęć do "kupczych" ciastek i dań. Jakieś mi się to wydaje takie sztuczne i mało smaczne ;) To, że nic ambitnego dziś nie zrobiłam mogę jeszcze usprawiedliwić powrotem do domu :) jak wiadomo w przeddzień Święta Zmarłych nie jest to takie proste. Jak pewnie większość studentów i uczniów, którzy powracają do domów zetknęłam się z totalnym nieogarnięciem i dezorganizacją PKP. Poczuję się prawdziwą Polką i ponarzekam sobie :D na prawdę to jest  tak trudne do przewidzenia, że właśnie 31 października najwięcej ludzi będzie jechało pociągiem (o busach już nie wspominając). No ciekawe dlaczego? Aż trudno zgadnąć... hm... PKP powinno mieć nawet taką reklamę: Umilamy życie. I to dosłownie i w przenośni... Jestem i tak pod wielkim wrażeniem, że jednak pomyślano o ludziach, którzy nie zmieścili się do pociągu i podstawiono drugi skład. Brawo za pomysłowość. :) naprawdę zostałam pozytywnie zaskoczona :)

poniedziałek, 20 października 2014

Racuchy z jabłkiem i bananem

Wczoraj, gdy wracałam z zajęć podyplomówkowych wstąpiłam do sklepu i kupiłam sobie Poradnik Domowy z przepisami. Przeglądając go, przypadł mi do gustu jeden przepisik na racuszki :D no i tak dziś jak wracałam z uczelni to myślę sobie: a wstąpię do Biedry, zrobię zakupy i spróbuję swoich sił :D Kupiłam jeszcze w Pepco patelnię do naleśników, bo moja 5letnia jak przytrzyma coś to już nie puści :D np. kiedyś tam probowałam zrobić omlet, ale nie mogłam go obrócić w całości na drugą stronę, bo tak się przywarło, że no... jajecznica się zrobiła :P w sumie to to nawet do jajecznicy nie było podobne :D no i uznałam, że potrzebna mi jest patelnia :D nowa :D przy okazji nabyłam też puzzelki dla siostrzenicy :D mnie to tylko puścić do Pepco! :D 

Racuchy z jabłkiem i bananem

Składniki:

2 banany
1 jabłko
sok z plastra cytryny
1,5 szklanki mąki
łyżeczka proszku do pieczenia
jajko
szklanka mleka
szczypta soli
olej 
cukier puder do posypania

Przygotowanie:

Banany kroimy w plasterki, a później widelcem je rozgniatamy, kroimy jabłko w kosteczkę i również rozgniatamy. Mieszamy owoce, dodajemy sok z plasterka cytryny. Mieszamy. Odstawiamy na bok. Do miski wsypujemy mąkę oraz proszek do pieczenia. Mieszamy. Wlewamy mleko, dodajemy jajko, szczyptę soli i ja jeszcze dodałam pół łyżeczki cukru wanilinowego. :D Mieszamy. Wrzucamy do tego owoce. Mieszamy i łyżką nakładamy na nagrzany olej, na patelni. Na koniec posypujemy cukrem pudrem :D



Troszki mi się przypaliły :D nie mniej jednak polecam :P Szybko, łatwo i smacznie! :) Pyszności! :)


Brokuł z masłem i bułką tartą

Wydaje mi się, że miałam wstawić zdjęcie mego nieudanego obiadu :P znaczy tego bez smaku :D dla przypomnienia robiłam brokuła z masełkiem i bułką tartą. Jak się okazało moim błędem było niedodanie vegety lub ziarenek smaku (lekcja nr 1):D a ja myślałam, że to o sól chodzi :D i ciągle sypałam i sypałam, a smaku jak nie było tak... nie było :D tak więc tylko gotowałam tego brokuła przez 20 minut... chociaż ostatnio Penti - moja siostra - powiedziała, że brokuła nigdy nie powinno gotować się do miękkości, bo wtedy traci swoje składniki odżywcze (lekcja nr 2!). W między czasie na patelnii roztopiłam dwie łyżki masła z dwiema łyżkami bułki tartej. Co do soli to nie mogę określić ile dokładnie wsypałam, bo ciągle dosypywałam później i nie wiem już. Wybaczcie mi to:)
no to czas na ukazanie mojego 'arcydzieła':


wtorek, 14 października 2014

Tagliatelle z sosem serowym i brokułami

witajcie na pokładzie! :) Ostatnio ćwicząc się w praktyce kulinarnej dochodzę do wniosku, że chyba muszę się uczyć z kimś a nie sama :) chociaż może z drugiej strony chodzi o to, aby tak jak wcześniej robić w samotności, żeby nikt sie nie patrzył mi na ręce, bo wtedy wyłącza mi się myślenie. Póki co, skromnie mówiąc:), najlepsze wychodzą mi ciasteczka :D z obiadami gorsza sprawa :) Dziś wrzucam przepisik z niedzielnego obiadu, który robiłam wspólnie z Izką... Aaaa nie znacie Izki? :D Izka to moja bardzo dobra przyjaciółka, która choć twierdzi, że jest na tym samym poziomie kulinarnym co ja, to jednak trochę bardziej umie gotować. :) No więc zgodziła się przyjść do mnie na obiad i zaoferowała się, że mi pomoże. I bardzo dobrze, ponieważ przynajmniej ten obiad miał jakiś smak. Bo np. wczorajszy - nie miał :D i trzeba było zagryzać kanapką. :D jadło się, ale nie czuło się, że się jadło :D

Tagliatelle z sosem serowym i brokułami

Składniki:
100 g serka topionego gouda
1/2 brokułu
1 łyżeczka soli
3/4 śmietany małej do zup Piątnica (nie waży się:)
200g makaronu tagiatelle (albo innego- kto co woli ;D)
szczyptę pieprzu do smaku

Przygotowanie:
Makaron ugotować według instrukcji podanej na opakowaniu. Brokuł podzielić na różyczki i gotować w osolonej wodzie przez ok. 15 min. aż będzie miękki. Serek pokroić w kostkę, przez chwilę podgrzewać, dodać śmietanę i pieprz, cały czas mieszając. Gotować aż serek się roztopi. Dołożyć drobno pokrojone rożyczki - my z Izką darowałyśmy sobie to i po prostu ugotowane cząstki brokuła wyłożyłyśmy na makaron i zalałyśmy sosem. 

 
I tak to wyglądało :)

Trochę nam za bardzo serowe to wyszło, ale nie wiem czemu, chyba trzeba było dać mniej tego serka topionego :) 

piątek, 3 października 2014

Kurczak po chińsku

Miałam się pochwalić obiadem to się chwalę :) w mojej ocenie wyszło bardzo dobre, a także przyjaciółka Gabcia mnie obsypała komplementami. Nic tylko się zarumienić :D Jeszcze dzisiaj rano nie wiedziałamm co zrobię sobie na obiad. Jak wracałam z uczelnii to poszłam do Biedry po cukinię, pomidora, paprykę, jakieś przyprawy i kurczaczka, bo w chałupie jeszcze pustki, ale już nadrabiam :D uzupełniam zapasy :D Uznałam też, że kupię ryż, choć kusiła mnie kasza kuskus, ale miała jakąś skomplikowaną intstrukcję przygotowania, więc odłożyłąm na półkę. :D Szukając pieprzu i czosnku natknęłam się na fix do potraw chińskich Knorra. :D i nagle mnie olśniło. Już wiedziałam co zrobię! :D Kurczak po chińsku to jest to. Wróciłam do domu i zabrałam się za przygotowanie :D 

Kurczak po chińsku

Składniki:

pół pomidora
pół cukinii
pół papryki
fix do potraw chińskich
torebka ryżu
olej
150 ml wody
pół fileta z kurczaka

Przygotowanie:

W rondelku gotujemy osoloną - szczyptą soli - wodę. Gdy już będzie wrzała, zanurzamy torebkę ryżu i gotujemy pod przykryciem 17 minut. Kroimy w kostkę pomidor, cukinię i paprykę. Myjemy mięso i również kroimy w kostkę. Na patelnię wlewamy trochę oleju, wrzucamy kurczaka i podsmażamy go, aż zrobi się biały. Następnie przygotowujemy fix według instrukcji. Na opakowaniu jest napisane, że potrzeba 300 ml wody, jednakże ja robiłam połowę porcji, dlatego też do 150 ml wody wsypałam pół opakowania fixu. Mieszamy i wlewamy do kurczaka. Dosypujemy warzywa, mieszamy i gotujemy przez ok 10 min, aż cukinia będzie miękka. Na talerz wykładamy ryż - ile komu pasuje - i polewamy sosem :) 

 
Smacznego! :D

Muszę się także pochwalić, że dziś - w sensie, że wczoraj, we czwartek- nabyłam drewnianą łyżkę  i szpachelkę oraz trzepaczkę :D Tak przy okazji, jak poszłam po mąkę i czekoladę :D Robiłam wraz ze wspołlokatorkami muffinki (na które przepis już podawałam - patrz: muffinki ze snikersem) z czekoladą malinową Milka. :D ponoć dobre wyszły :D Na ciasteczka załapali się także bracia, którzy wpadli w odwiedziny, a jeden to nawet na jajeczniczkę :D 

czwartek, 2 października 2014

Deser z Oreo

O kurcze! jak patrzę na datę, kiedy ostatni raz tu byłam to jestem w szczerym szoku. Moje zaszokowanie dokładnie pokazuje to jak szybko minął mi wrześniowy czas. Już nie będę pisać usprawiedliwień czego tak długo mnie tu nie było :D ważne, aby nadrobić zaległości :D Póki co to narazie rozglądam się za jakimiś inspiracjami. Myślę, że nowy rok akademicki będzie właśnie je niósł :D Na razie zamieszczać będę zaległe dania :D Chociaż dziś planuję zrobić sobie swój pierwszy obiad :D Z pewnością poinformuję Was jak mi poszło! :D Na dobry początek dnia zamieszczam deser z oreo :D przepyszny, bajeczny, wprost rajskie niebo w gębie :D polecam wszystkim, którzy tak samo jak ja kochają banany! :D jak ktoś jadł kiedyś kopiec kreta z dr. Oetkera to ten deser ma podobny smak :)
Przepis został zaczerpnięty  z www.mojadelicja.pl/deser-z-oreo-bez-pieczenia/

Deser z Oreo:

Składniki:

180g ciasteczek Oreo - kupiłam 3 opakowania po 66g :) 
80g masła - czyli jak masło ma 200g to trochę mniej niż połowę :D 
1-2 banany - wykorzystałam 1,5 :D oczywiście ta połówka co zostałą, nie zmarnowała się :D <mniam>
250g serka kremowego - tu wybór mamy duży :) może być PHILADELPHIA, albo mniej burżujski Twoj smak z Piątnicy :D ja dodałam 2 serki Almette naturalne
1 budyń czekoladowy + mleko do jego przyrządzenia - wydaje mi się, że potrzeba 500ml mleka :)
1 opakowanie cukru waniliowego 
w oryginalnym przepisie była śmietana 30% lub 36% dobrze schłodzona, a ja dodałam śnieżkę, ponieważ po pierwsze nie lubię bitej śmietany ze śmietany, a po drugie uznałam, że jak ma mi sie coś tam zważyć czy coś tam innego to nieeee.... to nie na moje  nerwy :D tak więc kupiłam snieżkę, bodajże z Gellwe- ale to nie ma znaczenia z jakiej firmy, i zrobiłam sobie taką bitą śmietankę:) Do śnieżki trzeba dodać 200 ml mleka, więc do tego deseru trzeba przygotować ok, 700 ml mleka :) mi tak mało trochę wyszło tej śnieżki, dlatego myślę, że następnym  razem skorzystam z dwóch :D

Przygotowanie:

Masło roztopić w rondelku. Ostudzić.
W tym czasie rozkruszyć ciasteczka. Ponoć najlepiej blenderem, aczkolwiek moja końcówka blenderowa do miksera ledwo dałą radę. Najpierw moim zdaniem trzeba ręcznie pokruszyć, a potem ewentualnie tym blenderem. Chociaż myślę, że dobrym sposobem jest wsadzenie ciasteczek w woreczek, zawiązanie go owinięcie w ściereczkę i mocne uderzanie w blat stołu lub o podłoge. Tak się fajnie orzechy włoskie kruszy do ciastka, więc może i te ciastka by dobrze było rozkruszyć. 
1/4 pokruszonych ciasteczek zostawić do dekoracji, a resztę wymieszać z ostudzonym masłem i wyłożyć na spodzie naczynia, w którym będzie deser, I to też nie jest dobrym pomysłem. Nie wiem jak autorce przepisu, ale mi ten spód tak się zastygł, jak kamień normalnie i ciężko było go później jakoś wydobyć ;/ dlatego następnym razem spróbuję bez tego masła. 



Przygotować budyń według instrukcji na opakowaniu. Ostudzić.
Serek kremowy zmiksować z cukrem waniliowym. Ubić śnieżkę wg instrukcji na opakowaniu. Pół śnieżki wymieszać łyżką z serkiem. (mi gdzieś wyszło mało tej snieżki więc serek zmieszałam z 1/3,) Na ciasteczkowy spód wyłożyć masę serową i odstawić do lodówki na 20 minut. Ostudzony budyń zmiksować, by nie robił się na nim kożuch. Ułożyć na serowej warstwie, pokroić banana w plasterki i delikatnie wyłożyć je na budyń. Odstawić do lodówki na kolejne 20 min. Bitą śmietanę też wkładamy do lodówki. Przykryć resztą śnieżki i posypać pokruszonymi ciasteczkami :) Schładzać min. 4h :)


Podawać w szklaneczkach/pucharkach :) Smacznego! :D





środa, 17 września 2014

Piernik bez jajek

Siemanko! W szkole urwanie głowy. :) Na szczęscię w domu cisza i spokój. No prawie... Babcia dziś zatrzasnęła tak drzwi, że w żaden sposób nie można było ich otworzyć. Zassały się albo coś. Tata się męczył z nimi z godzinę. Najpierw po dobroci, a potem już siłą. I też na nic. W końcu musiał rozbroić zamek i założyć nowy. Tak, więc babcia założyła nam blokadę antywłamaniową. Tylko był jeden problem - nikt nie mógł przejść. :D w międzyczasie upichciłam piernik, bo jakaś taka mała chęć mnie naszła :D Przepis zaczerpnięty z książki wspomnianej już Siostry Leonilli. :)

Piernik bez jajek

Składniki:
1/2 szklanki oleju
1 szklanka cukru
2 szklanki kefiru lub kwaśnego mleka (ja użyłam zsiadłego mleka - 400g Krasnystaw)
3 niepełne szklanki mąki
1 łyżeczka sody
2 łyżki kakao
mała przyprawa do pierników - pisałam już o miarce Siostry Leonilii... Wraz z ciotecznym bratem zastanawialiśmy się jaka to jest mała. Nigdy nie widziałam małej przyprawy, zawsze taką normalną. Najwyraźniej mało widziałam. Sypnęłam, więc 4 łyżeczki przyprawy do piernika, ale spokojnie można było dać 3 łyżeczki, bo piernik zrobił się za bardzo aromatyczny.
garść rodzynek ( mogą też być posiekane orzechy - ja nie miałam)
garść pokrojonych suszonych śliwek kalifornijskich

Przygotowanie:
Olej wymieszać z cukrem, dodać kefir/zsiadłe mleko, cały czas mieszać. Następnie dodać resztę składników. Wymieszać. Wsypać rodzynki (orzechy) i śliwki. Wymieszać. Piec w piekarniku ok 45 min. w temp 150*C. Mi się trochę dłużej piekło. Ponoć piernik ma pęknąć na środku - wtedy wiadomo, że się upiekł. 


Smacznego! :)

wtorek, 16 września 2014

Babka

Obecnie jestem na praktykach w podstawówce, więc mam trochę więcej czasu niż wcześniej. Póki co to na razie obserwuję uczniów, ale dziś prowadziłam zajęcia z IV klasami. Wydaje mi się, że dobrze mi poszło. :D Nikogo nie pobiłam, nikogo nie pogryzłam. :D Co do jedynek to starałam się nie stawiać :D Miałam pewne opory, ale dostałam rozkaz i koniec - trzeba było postawić. Kochani uczniowie - wybaczcie! :) Trochę czasu się znalazło i się babeczkę upiekło :D 

Babka

Składniki:
6 jaj 
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 szklanki oleju
1/2 szklanki letniej wody
1 szklanki cukru
2 czubate szklanki mąki
2 płaskie łyżki kakao
szczypta soli
cukier puder do dekoracji

Przygotowanie:
W jednym naczyniu żółtka utrzeć z cukrem, w drugim - białka ubić z odrobiną soli, w trzecim - mąkę wymieszać z proszkiem. Do utartych żółtek dodać olej i wodę. Wymieszać. Następnie dodać mąkę z proszkiem. Wymieszać łyżką. Na koniec powoli wlewać ubite białka i też wymieszać. Zostawić trochę ciasta na kakaowy zygzak - a więc trzeba dodać do niego kakao i wymieszać. Białe ciasto wlewamy do formy, tworząc w międzyczasie zygzaki z ciemnego ciasta. Podgrzać piekarnik do 100*C. Piec w 180*C ok. 45 min. Wyjąć z piekarnika  gotowe ciasteczko, odczekać chwilę i posypać cukrem pudrem. Przepis został zdobyty od mej cioci Reni :)


Muszę się przyznać, że lekki zakalec mi wyszedł.... przy właśnie tych zygzakach. A dlaczego? Nie mam pojęcia. Może po prostu mi tak opadło i tak wyszło? Ale jak to mówią - nie od razu Rzym zbudowano. :)

niedziela, 14 września 2014

Szarlotka

Ooooooo jak dawno mnie tu nie było. A spowodowane to było praktykami w gimnazjum... Masakra. Na nic nie było czasu. Trzeba było najpierw zajęcia hospitować, potem prowadzić. A jak prowadzić to trzeba konspekty pisać, do lekcji się przygotowywać, pracę domową odrabiać, którą się zadało, bo przecież nie dostało się odpowiedzi, kartkówki sprawdzać, rozprawki sprawdzać, itd. 2 tygodnie śmignęły mi jak z bicza strzelił. Muszę przyznać, że mile się zaskoczyłam, bo przekonałam się, że gimnazjaliści to też normalni ludzie :D chociaż nie wszyscy... No, ale żeby nie było nudno i żeby nie wpaść w rutynę, to muszą być wyjątki. Jak tylko znalazłam jakąś wolną chwileczkę to brałam się za pieczenie. :) Niestety czasu brakowało, by wstawić to tu. Ale zaaaraz to nadrobię :D 
Ostatnio pisałam, że miałam wielką chęć na szarlotkę i czekałam aż mama pomoże mi ją zrobić, bo przecież to już wyższy poziom. Nic bardziej mylnego. Postanowiłam sama ją zrobić :D i wiecie co? nie było to wcale takie trudne, jak myślałam! :D lata przyglądania się jak mama ugniata ciasto się przydały :D Przejrzałam kilkanaście przepisów i wybrałam szarlotkę Siostry Leonilli z jej książki - "70 najnowszych ciast". 

Szarlotka

Składniki:

Ciasto:
500g mąki
100g cukru
250g masła
3 jajka
szczypta soli
1 opakowanie cukru waniliowego
2 łyżeczki proszku do pieczenia

Nadzienie:
1-1 1/2 kg jabłek --> o co chodzi z tym 1-1? o.O nie mam pojęcia ja użyłam po prostu 5 dużych jabłek, bo tyle miałam. Nie ukrywam, że mogłoby być więcej tych jabłek, żeby nadzienia było więcej.
100 g cukru
2 opakowania cukru waniliowego - ja osobiście uważam, że jakoś za dużo tego cukru waniliowego. Dodałam pół opakowania. Jeszcze wydawało mi się, że mam mało tych jabłek, a dużo cukru wsypałam, więc skropiłam jabłka plastrem cytryny, by było trochę kwaśniejsze. Fajnie później tę cytrynkę było czuć.
100 g rodzynek - dodałam garść, ponieważ uważam, że jak ma być szarlotka to z jabłek, a nie rodzynek. 
cynamon do smaku - no i tu właśnie pojawia się typowa miarka Siostry Leonilli. Ile trzeba dodać cynamonu do smaku? Np. ja taki amator, który uczy się dopiero gotować, nie mam pojęcia. o.O i stoję nad tymi jabłkami, trzymając w ręku cynamon i zastanawiam się - ile? Na początek, co by nie przesadzić, sypnęłam pół płaskiej łyżeczki. Pomyślałam, że może jakiś bezpieczny aromat będzie :)

Dekoracja:
cukier puder

Przygotowanie (tak jak ja to robiłam):

Mąkę, proszek do pieczenia, cukier, cukier waniliowy (2 łyżeczki dodałam, zamiast całego opakowania) i sól wymieszać w naczyniu (np. misce/miarce), Wysypać to na stolnicę, zrobić na środku tej kupki dołek i dodać jajka i pokrojone w kostkę masło. Zagnieść ciasto. Na początku myślałam, że nic z tego nie wyjdzie. Jakieś takie grudki się porobiły, ale później już ładne ciasto się wyrobiło. :D
Jabłka obrać i zetrzeć na tarce o grubych oczkach, niech sobie chwilę postoją (z 5 min.). Odlać nadmiar soku z nich. Dodać cukier, rodzynki, cukier waniliowy i w moim przypadku soku z cytryny. Wymieszać.
Ciasto podzielić na dwie części: 1/3 i 2/3. Większą część rozwałkować i wyłożyć na blaszce (natłuszczonej, albo przykrytej papierem do pieczenia) i na brzegach blaszki. Wyłożyć nadzienie. Rozwałkować mniejszą część ciasta. Przykryć nią jabłka i ponakłuwać widelcem. Piec ok. 50 min. w temperaturze 180* C ok. 50 min. Po upieczeniu posypać cukrem pudrem.
Wszystko pieknie, ładnie, a po wyciągnięciu z piekarnika i wyłożeniu ciastka do góry nogami (by wyjąć papier spod spodu), zauważyłam, że z jednej strony nie upiekło się. No to ja z powrotem je w papier i blaszkę, i do piekarnika, odwracając w drugą stronę - inaczej niż stało wcześniej. Nastawiłam tylko na pieczenie dołu, bo widziałam, że spód się nie dopiekł. Zostawiłam je tak na ok. 15 min. I na szczęście się wszystko dobrze skończyło! :D 

Po wielkich trudach i bojach, proszę bardzo, wyszło smaczniusie (skromności nigdy dość! ;D) ciasteczko:



Polecam! :)

środa, 3 września 2014

Sałatka owocowa z arbuzem

Pewnego wieczorka nudziliśmy się z mym kochanym Wojtusiem i postanowiliśmy pojechać do miasta (a co! B]) kupić jakąś grę planszową :D Niestety nic nie było odpowiedniego dla naszego wieku :D ciekawe były puzzle 3D, ale chol**nie drogie :/ Jednakże już zamówiliśmy takie przez allegro :D ponad dwie dychy tańsze niż w kerfurze :D a wracając do głównego tematu - nie kupiliśmy gry, ale z naszej wędrówki po markecie wyłonił się pomysł na sałatkę owocową :D

Sałatka owocowa z arbuzem

Składniki (na jedną porcję):

2 plastry arbuza
1 jabłko
1 banan
3 plastry ananasa
1 mandarynka
pół jogurtu waniliowego (smak jogurtu wg gustu :) może być i naturalny)

Przygotowanie:

Wszystkie owoce pokroić w kostkę i wrzucić do miski. Zalać jogurtem. Wymieszać. Et voilà! :) 


Smacznego! :D



Drink na poprawę humoru

Jeszcze w sierpniu z mamą swiętowałyśmy jej urodziny :) Jak to zwykle bywa zeszło na temat - jak to szybko czas leci. Z tej okazji postanowiłyśmy podrinkować na poprawę humoru :)

Drink na poprawę humoru

Składniki:

wódka Captain Tom o smaku liczi
napój wiśniowo-bananowy
sok pomarańczowy

Przygotowanie:

Do szklanki wlewamy podwójną porcję wódki odmierzoną kieliszkiem. Dodajemy sok pomarańczowy do 3/4 wysokości szklanki i dolewamy napój wiśniowo-bananowy. :) Jak ktoś nie lubi takich mieszadeł to z samym sokiem pomarańczowym też jest  bardzo dobre! :)


Szybkie ciasto jabłkowe

Już od kilku dni kusiło mnie na zrobienie american pie. Poprosiłam nawet mamę, że jak będzie na bazarku to żeby kupiła jabłek. I kupiła. Ale niestety nie miałam czasu na robienie. Najpierw tytoń (dla niewiedzących - mam małą plantację tytoniu i kupę roboty z nim), a potem szkoła. A poza tym doszłam do wniosku, że takie ciasto jak apple pie (gniecione ciasto - nigdy nie robiłam, zawsze wszystko mikserem:P )jest na wyższym poziomie i wolałabym, aby kontrolowała mnie mama. :D Jednakże niemiłosiernie chciało mi się ciasta z jabłkami. Postanowiłam upichcić coś na szybko :D i oto efekt moich wysiłków. :D

Szybkie ciasto jabłkowe
* przepis zaczerpnięty z bloga - kuchenny bałagan

Składniki:

2 szklanki mąki
1 szklanka cukru
1 szklanka oleju
1/3 szklanka mleka
2 jajka
1 łyżka cukru waniliowego (nie miałam cukru waniliowego, więc dodałam łyżeczkę aromatu)
1.5 łyżeczki proszku do pieczenia
2 duże jabłka

Przygotowanie:

Jajka ucieramy z cukrem na gładką masę. Dodajemy mąkę, mleko, olej i proszek do pieczenia. Dokładnie mieszamy. Jabłka myjemy, obieramy ze skórki, wyrzucamy gniazda nasiennie, kroimy je (jabłka) w niewielką kosteczkę. Dodajemy do ciasta i mieszamy łyżką. Ciasto przelewamy do formy wysmarowanej masłem i wysypanej mąką. Piec ok. 40 minut w 200*C. Później, po wyciągnięciu posypać ciasto cukrem pudrem. Pyszniusie!
Mi się lekko przypaliło z wierzchu:) zn. takie ciemne wyszło, ale spalenizny nie było czuć :D


Sałatka gyros

Hohohoho jak dawno mnie tu nie było... Ale to wszystko przez to, że zaczęłam praktyki w gimnazjum i nie mam czasu na nic. Bo przecież samo siedzenie w szkole to nie wszystko. Jeszcze dochodzi pisanie konspektów i arkuszy hospitacyjnych (cokolwiek to jest). No i oczywiście małe drzemki jeśli akurat wypadnie taki dzień, w którym jest się w szkole od 8 do 15. Szczerze powiedziawszy to jestem bardziej zmęczona po takim dniu teraz niż jak siedziałam w szkole jako uczennica przez tyle godzin. :P Uwierzcie mi - pokój nauczycielski to pomieszczenie o dużo większych decybelach niż uczniowski korytarz :D Narobiłam blogowych zaległości, więc muszę je trochę nadrobić :D Na dobry początek zamieszczam przepis na popularną sałatkę gyros. :)

Sałatka gyros

Składniki:

1 podwójny filet z kurczaka
mała cebulka
słoik ogórków kiszonych
słoik papryki konserwowej
puszka kukurydzy
średniej wielkości słoik majonezu
ketchup pikantny
4 duże ząbki czosnku (albo 5 małych)
przyprawa KEBAB-GYROS
szczypta pieprzu
4 łyżki oleju
pół kapusty pekińskiej (albo jedna mała)

Przygotowanie:

Sos:
Do miseczki dajemy 9 łyżek majonezu i 9 łyżek ketchupu (jakby póżniej zabrakło sosu to trzeba dorobić w  proporcji 1:1). Czosnek ścieramy na tarce o małych oczkach (można też wyciskarką - mi się popsuła). Dodajemy do reszty i sypiemy szczyptę pieprzu. Mieszamy. Zakrywamy folią aluminiową i odstawiamy do lodówki.

Sałatka:
Filet z kurczaka myjemy i kroimy w kosteczkę, wrzucamy do miseczki. Wlewamy łyżkę oleju i wsypujemy przyprawę KEBAB-GYROS (ok. połowy opakowania). Mieszamy - ja mieszam ręką :) Smażymy na patelni z 3 łyżkami oleju (jak jest większa patelnia i więcej kurczaka to trochę więcej oleju dodajemy). Smażymy aż mięsko z białego przejdzie na złoto-brązowy kolor (zrumieni się). 


Wystudzone mięsko wkładamy do miski, w której będzie sałatka. Kroimy cebulę w kosteczkę i posypujemy mięso. Z lodówki wyjmujemy sos i smarujemy nim pierwszą warstwę. Następnie kroimy w kosteczkę ogórki i wsypujemy do miski tworząc drugą warstwę. Rozsmarowywujemy sos na niej. Kroimy paprykę w kosteczkę i podobnie jak wcześniej tworzymy trzecią warstwę. Smarujemy po niej sosem. Otwieramy kukurydzę, wylewamy z niej sok i wsypujemy ją do sałatki. Kolejny raz smarujemy sosem (po raz ostatni:)). Kroimy kapustę pekińską (albo rwiemy palcami) i wsypujemy na wierzch sałatki. I to wszystko! :D

Smakowitości! :D


czwartek, 28 sierpnia 2014

Jajko zapiekane w kokilce

Ostatnio nabyłam 5 szt. kokilek, które potrzebne mi są do deseru banoffee :) Póki co zbieram siły na zrobienie go, bo uważam, że to już wyższy level :D Początek już mam - naczynia :) Wczoraj szukałam inspiracji na inne dania w kokilkach i znalazłam pomysł na zapiekane jajko. Idealne na śniadanie. Polecam! :) A tak na marginesie to powinnam chyba wyjaśnić jakie są zalety kokilek:)
Kokilki to ceramiczne miseczki, które odznaczają się dużą funkcyjnością. Nadają się do deserów, ciast, zapiekanek i innych dań obiadowych. Są żaroodporne i długo utrzymują ciepło. Jestem z nich w 100 % zadowolona:)

Jajko zapiekane w kokilce

Składniki:
jajko
2 plasterki sera żółtego
kromka chleba
2 plasterki szynki
sól, pieprz, ew. papryka słodka
pół łyżeczki masła

Przygotowanie:
Wysmarować kokilkę masłem. Pokroić chleb i szynkę w kostkę, a ser żółty w paski. Na spodzie naczynia wyłożyć chleb, szynkę i ser. Następnie wbić ostrożnie jajko, tak aby żółtko się nie uszkodziło. Posypać szczyptą soli, pieprzu i papryki. Piec w piekarniku, w 200* C przez 15-20 min. (tak, aby jajko się ścięło).

Smacznego!:)



poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Kawa pod chmurką

Dziś mam jakiś taki podły humor. Niby słoneczko świeci za oknem, ale zimno, że włos od razu na ręku się jeży. Człowiek chciałby wyjść na spacer, ale perpektywa ubierania się w kurtkę i adidasy z parasolem w ręku (bo czasem deszczowo się robi), nie napawa optymizmem. I tak się tkwi w miejscu. Rozum podpowiada żeby wziąć się za pisanie zaległych prac, bo w połowie września trzeba oddać (na pedagogiczne studia kwalifikacyjne, a także dla uspokojenia sumienia - jeden rozdzialik pracy magisterskiej.). Ale sercu się nie chce. Serce by chciało iść na dwór w spodenkach, bez butów pochodzić po mięciusiej trawie, złapać ostatnie promyki słońca, by brązowa opalenizna jeszcze została do zimy :). Chciałam sobie zrobić małą drzemeczkę, ale nie mogę zasnąć. Zamykam oczy i... I nic. Dlatego też uznałam, że trzeba coś wymyśleć na moją "niemogotę". Skoro chce mi się spać to muszę wypić kawę. Lotem błyskawicy - swoją drogą nie spodziewałam się aż tak szybkiego przebłysku myślenia dzisiejszego dnia ;) - wpadł mi do głowy pomysł zrobienia kawusi pod chmurką :) a może pierzynką? :) nieee... chyba chmurka lepiej brzmi:)

Kawa pod chmurką

Składniki:

2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
gorąca woda :D
mleko pistacjowe Muller
bita śmietana w sprayu

Przygotowanie:

Do kubka wsypać 2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej. Do połowy kubka wlać gorącą wodę, a następnie dolać mleko. Wstrząsnąć butelkę bitej śmietany i udekorować kawę wg uznania :) Pyszności! :) 

piątek, 22 sierpnia 2014

Muffinki ze snikersem

https://www.youtube.com/watch?v=8KgefdIKmWA W rytm muzyki rock & rolla pora na coś słodkiego :D Z jednej strony zaspokojenie potrzeby słodkości (co by się ręce nikomu nie telepały, serce nie drżało ;]), a z drugiej spalanie :D Ruszamy bioderkami :D Let's twist again!  :D tiriririririri :D

Muffinki ze snikersem (i nie tylko;)) Let's go! :D

*przepis zaczerpnięty z: http://kuchniapostudencku.blogspot.com/

Składniki:
1 i 3/4 szklanki mąki
3/4 szklanki cukru pudru
1/4 szklanki oleju
2 łyżki kakao ---> Ja robiłam bez kakao, ponieważ nie lubię czekoladowych ciastek. Dlatego też żeby wyrównać skład dodałam jeszcze 1,5 łyżki mąki.
1 jajko
2 batony Snikers ---> Niestety  (stety) miałam na "składzie" 1 batona, ale dodałam do tego wedlowską czekoladę truskawkową.
3/4 szklanki mleka
2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
1 łyżeczka aromatu waniliowego (opcjonalnie)

Przygotowanie:


I. Do pierwszej miski wsypujemy mąkę, cukier puder, proszek do pieczenia, kakao i sól. Mieszamy.
II. Do drugiej miski wlewamy mleko, olej, jajko i aromat. Mieszamy trzepaczką.
I+II. Pierwszą miskę wsypujemy do drugiej.
III. Kroimy w kosteczkę snikersy oraz w moim wypadku - czekoladę. Dzielimy ciasto na dwie części. Drugą część wlewamy do innej miski. Do pierwszej wsypujemy pokrojone snikersy i mieszamy, a do drugiej czekoladę i też mieszamy. Mam 16 foremek na muffinki, dlatego też w pierwsze 8 wlałam ciasto ze snikersem, a w kolejne z czekoladą.
IV. Piec w piekarniku w 180 stopniach C ok. 30 minut. 
Żeby sprawdzić czy muffinki się już upiekły można w jedną wkuć wykałaczkę, wyjąć i sprawdzić czy jest mokra czy sucha. Jeśli sucha to znaczy, że są już gotowe. Uwaga! Wkuwać w miejsce, gdzie nie ma czekolady, bo jak wkujemy w takie miejsce to wykałaczka będzie mokra od roztopionego nadzienia.

PS: ta wedlowska czekolada truskawkowa daje bajeczny aromat i smak! Polecam! :)

Smacznego! :)



czwartek, 21 sierpnia 2014

Słoneczny drink

Hey! hi! hello! :D teraz coś na rozgrzanie w taki ponury dzień jak dzisiaj :D kiedy nic się nie chce robić, a nie znosi się samotności, warto zaprosić znajomych i powspominać stare dzieje przy dobrym trunku :D Tylko należy pamiętać, żeby nie pić przed południem, ponieważ, jak to zwykł mawiać mój brat, "prawdziwy dżentelmen nie pije przed 12". :D 

Słoneczny drink:

Składniki (1 porcja):


  • kieliszek wódki (albo dwa jak ktoś lubi ;] )
  • 2 łyżki syropu malinowego
  • 4 łyżki tonicu 
  • 1 łyżka soku z cytryny (taki z butelki najlepiej)
  • pół szklanki soku pomarańczowego
  • 1/4 szklanki soku bananowego
Przygotowanie:

Do wysokiej szklanki wlać wódkę. Następnie powoli wlewać (najlepiej powoli łyżeczką po ściance szklanki - wtedy utworzą się warstwy. Trzeba wykazać się dużą dozą cierpliwości. Na poniższym zdjęciu wykazałam się nią w połowie [jak widać], ponieważ nie wyszły mi ładne poziomy, ale i tak drink był bardzo smaczny :D Sądzę, że następnym razem będzie lepiej. xD) kolejne składniki: tonic, sok bananowy, sok
z cytryny, sok pomarańczowy i syrop malinowy. 

Udanej zabawy! :)


poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Jak to wszystko się zaczęło? :D Muffinki z colą i czekoladą

Cześć! :D Muszę przyznać, że mimo iż mam już te 23 lata to jednak nie potrafię gotować. Aż czasem wstyd się przyznać. Potrafię przyrządzić dosłownie kilka dań - głównie kanapkę i jajecznicę. Dodam także, że gdy pierwszy raz przygotowywałam sobie parówki na gorąco patrzyłam na wodę pod względem ficzycznym tzn. jesli woda zaczyna już wrzeć tzn. że musi mieć ok. 100 stopni, więc jak wrzucę parówki to bedą ciepłe :D :D Pewnie czytając to zastanawiasz się czy w ogóle taka osoba istnieje, więc potwierdzam - istnieje. To ja we własnej osobie. :D Po wielu przymiarkach postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce i spróbować swoich sił w kuchni. Swoje wysiłki pokażę tutaj. Zamieszczam także przepisy, dla tych którzy podobnie jak ja są amatorami kulinarnymi i nie radzą sobie dobrze w kuchni. Przepisy będą różne - od sałatek przez ciastka po dania obiadowe. Będą zawierały dokładne miarki ile czego trzeba dodać, a nie jak zwykle się utarło mówić "sypnij na oko". Na oko to chłop w szpitalu umarł, jak to mówią.  :D 
Skąd u mnie nagła realizacja przymiarek kulinarnych? :D Zaczęło się w pewien słoneczny dzień kiedy wybrałam się na zakupy i kupiłam silikonowe foremki w Pepco (polecam! 8 szt. w kształcie serduszek za 6.99zł; nie przyklejają się do ciastek). Wróciłam do domu. I stało się! Zrobiłam pierwsze w swoim życiu muffinki z colą i czekoladą. :) 

Muffinki z colą i czekoladą
* przepis zaczerpnięty z: domowe-wypieki.pl


Składniki:
  • 280g mąki pszennej
  • 3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 50g posiekanej czekolady (można także dodać 50g posiekanych orzechów albo rodzynek jak ktoś lubi)
  • 1 jajko
  • 130g cukru
  • 125g masła
  • 150ml coca-coli
  • 100ml maślanki
Lukier:
  • 60g cukru pudru
  • 1- 2 łyżek coca-coli
Dodatkowo:
  • żelki w kształcie butelek coca coli (do przybrania muffinek; ja nie znalazłam w sklepie niestety o takim kształcie, ale użyłam innych o smaku coli [Zozole]. 
Sposób przygotowania:

  1. Mąkę wsypać do miski. Dodać proszek do pieczenia, (orzechy/rodzynki) i czekoladę. Wymieszać.
  2. Do drugiej miski wbić jajko. Rozkłócić trzepaczką. Dodać cukier, miękkie masło, colę i maślankę. Całość wymieszać trzepaczką. (Całość wygląda na bardzo zwarzoną - masło nie chciało się rozpuścić i było w takich małych kawałeczkach, ale nie należy się tym przejmować; niezbyt też apetycznie ta mieszanka pachnie, jednakże muffinki wychodzą przepyszne!) Dodać składniki z pierwszej miski. Mieszać do połączenia składników.
  3. Formę na muffinki wyłożyć papilotkami. Ja nie mam takiej formy, więc blachę wyłożyłam papierem do pieczenia, a na nim rozłożyłam foremki silikonowe natłuszczone smalcem (masłem jak kto woli). Do nich wlałam ciasto do 2/3 ich wysokości ( jak się wleje na całą wys. to podczas pieczenia wyleją się).
  4. Muffinki piec w nagrzanym piekarniku około 30 min. w temperaturze 180°C. Ja od razu po wyjęciu wyjmowałam je z foremek.
  5. Przygotować lukier. Cukier puder rozmieszać z colą. Lukrem posmarować muffinki. Na płynnym lukrze ułożyć żelki według uznania.
SMACZNEGO! :)