niedziela, 14 września 2014

Szarlotka

Ooooooo jak dawno mnie tu nie było. A spowodowane to było praktykami w gimnazjum... Masakra. Na nic nie było czasu. Trzeba było najpierw zajęcia hospitować, potem prowadzić. A jak prowadzić to trzeba konspekty pisać, do lekcji się przygotowywać, pracę domową odrabiać, którą się zadało, bo przecież nie dostało się odpowiedzi, kartkówki sprawdzać, rozprawki sprawdzać, itd. 2 tygodnie śmignęły mi jak z bicza strzelił. Muszę przyznać, że mile się zaskoczyłam, bo przekonałam się, że gimnazjaliści to też normalni ludzie :D chociaż nie wszyscy... No, ale żeby nie było nudno i żeby nie wpaść w rutynę, to muszą być wyjątki. Jak tylko znalazłam jakąś wolną chwileczkę to brałam się za pieczenie. :) Niestety czasu brakowało, by wstawić to tu. Ale zaaaraz to nadrobię :D 
Ostatnio pisałam, że miałam wielką chęć na szarlotkę i czekałam aż mama pomoże mi ją zrobić, bo przecież to już wyższy poziom. Nic bardziej mylnego. Postanowiłam sama ją zrobić :D i wiecie co? nie było to wcale takie trudne, jak myślałam! :D lata przyglądania się jak mama ugniata ciasto się przydały :D Przejrzałam kilkanaście przepisów i wybrałam szarlotkę Siostry Leonilli z jej książki - "70 najnowszych ciast". 

Szarlotka

Składniki:

Ciasto:
500g mąki
100g cukru
250g masła
3 jajka
szczypta soli
1 opakowanie cukru waniliowego
2 łyżeczki proszku do pieczenia

Nadzienie:
1-1 1/2 kg jabłek --> o co chodzi z tym 1-1? o.O nie mam pojęcia ja użyłam po prostu 5 dużych jabłek, bo tyle miałam. Nie ukrywam, że mogłoby być więcej tych jabłek, żeby nadzienia było więcej.
100 g cukru
2 opakowania cukru waniliowego - ja osobiście uważam, że jakoś za dużo tego cukru waniliowego. Dodałam pół opakowania. Jeszcze wydawało mi się, że mam mało tych jabłek, a dużo cukru wsypałam, więc skropiłam jabłka plastrem cytryny, by było trochę kwaśniejsze. Fajnie później tę cytrynkę było czuć.
100 g rodzynek - dodałam garść, ponieważ uważam, że jak ma być szarlotka to z jabłek, a nie rodzynek. 
cynamon do smaku - no i tu właśnie pojawia się typowa miarka Siostry Leonilli. Ile trzeba dodać cynamonu do smaku? Np. ja taki amator, który uczy się dopiero gotować, nie mam pojęcia. o.O i stoję nad tymi jabłkami, trzymając w ręku cynamon i zastanawiam się - ile? Na początek, co by nie przesadzić, sypnęłam pół płaskiej łyżeczki. Pomyślałam, że może jakiś bezpieczny aromat będzie :)

Dekoracja:
cukier puder

Przygotowanie (tak jak ja to robiłam):

Mąkę, proszek do pieczenia, cukier, cukier waniliowy (2 łyżeczki dodałam, zamiast całego opakowania) i sól wymieszać w naczyniu (np. misce/miarce), Wysypać to na stolnicę, zrobić na środku tej kupki dołek i dodać jajka i pokrojone w kostkę masło. Zagnieść ciasto. Na początku myślałam, że nic z tego nie wyjdzie. Jakieś takie grudki się porobiły, ale później już ładne ciasto się wyrobiło. :D
Jabłka obrać i zetrzeć na tarce o grubych oczkach, niech sobie chwilę postoją (z 5 min.). Odlać nadmiar soku z nich. Dodać cukier, rodzynki, cukier waniliowy i w moim przypadku soku z cytryny. Wymieszać.
Ciasto podzielić na dwie części: 1/3 i 2/3. Większą część rozwałkować i wyłożyć na blaszce (natłuszczonej, albo przykrytej papierem do pieczenia) i na brzegach blaszki. Wyłożyć nadzienie. Rozwałkować mniejszą część ciasta. Przykryć nią jabłka i ponakłuwać widelcem. Piec ok. 50 min. w temperaturze 180* C ok. 50 min. Po upieczeniu posypać cukrem pudrem.
Wszystko pieknie, ładnie, a po wyciągnięciu z piekarnika i wyłożeniu ciastka do góry nogami (by wyjąć papier spod spodu), zauważyłam, że z jednej strony nie upiekło się. No to ja z powrotem je w papier i blaszkę, i do piekarnika, odwracając w drugą stronę - inaczej niż stało wcześniej. Nastawiłam tylko na pieczenie dołu, bo widziałam, że spód się nie dopiekł. Zostawiłam je tak na ok. 15 min. I na szczęście się wszystko dobrze skończyło! :D 

Po wielkich trudach i bojach, proszę bardzo, wyszło smaczniusie (skromności nigdy dość! ;D) ciasteczko:



Polecam! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz